Bo przy nim wiem, że nic mi się nie stanie, o ile nie zabije mnie moje własne, prawdziwe albo wyimaginowane, już sama nie wiem, ego.
Taki męski, uśmiechnięty, przystojny, miły, uroczy, pociągający i serdeczny chłopak.
A ja zrobiłam z niego mojego prywatnego sadystę.